środa, 19 sierpnia 2015

Co ma wspólnego piosenka o miłości z uczuciami podatnika do fiskusa?

Już teraz wiem, że dni są tylko po to, 

By do Ciebie wracać każdą nocą złotą...


"Zawsze tam, gdzie Ty" to - moim zdaniem - najpiękniejsza piosenka o miłości. „Leci” w radiu, ilekroć jest mi źle, mam dość wszystkiego i najchętniej na urlop wybrałabym się w kosmos. I zawsze ta melodia dopada mnie w drodze.

Zakochałam się w tekście tej piosenki pewnej gwieździstej nocy, kiedy wracałam do domu po bardzo długim dniu pracy. Mieszkam pod Warszawą, a w drodze do domu jadę wśród łąk, okolonych lasami Chojnowskiego Parku Krajobrazowego. Była późna noc, na zewnątrz panowała prawie całkowita ciemność. Nade mną było tylko rozgwieżdżone niebo, a jedyne światła to te z moich reflektorów. Byłam strasznie zmęczona i droga bardzo mi się dłużyła. W pewnej chwili grany utwór się skończył i popłynęła cudowna melodia, która idealnie wkomponowała się w otoczenie. To rozgwieżdżone niebo, tajemnicza ciemność, idealna cisza nocy i piękne słowa, które płynęły z głośników… Ta szczególna kombinacja wywarła na mnie duże wrażenie.  

Od tamtej pory piosenka „Zawsze tam, gdzie Ty” jest moim numerem jeden. Choć nie jest to gatunek country, nazywam ją muzyką drogi. Drugim razem, kiedy w drodze w pewnym sensie dopadła mnie ta piosenka jechałam do Opola realizować studio festiwalowe. Był 13 czerwca 2007 roku. Tego samego dnia mieliśmy zrobić relację z przygotowań do festiwalu. Zadzwonił telefon i w słuchawce usłyszałam smutną wiadomość. Zmarł Jacek Skubikowski, autor najpiękniejszego tekstu o miłości, tej właśnie piosenki. W popołudniowej relacji pokazaliśmy teledysk. W ten sposób chcieliśmy go pożegnać.

Dziś rano jechałam do Urzędu Skarbowego. Brzmi strasznie? No, właśnie. Nie mam absolutnie nic na sumieniu, ale kontakt z fiskusem nie należy do najprzyjemniejszych chwil w życiu podatnika. Do tego ten urzędniczy labirynt, do złudzenia przypominający fabułę powieści „Zamek” Franza Kafki. Byłam nieszczęśliwa, niewyspana i nie wiedziałam, co mnie czeka. Mniej więcej w połowie drogi usłyszałam znajome dźwięki i słowa: „Nie pytaj mnie o jutro - to za tysiąc lat”. Uspokoiłam się, a po dojechaniu do celu okazało się, że nie muszę stawiać się osobiście w urzędzie. Taką informację mam na dzień dzisiejszy. Nie wiadomo, co przyniesie jutro, ale „jutro – to za tysiąc lat”, więc może będzie dobrze.

Tekst powstał na parkingu przed Urzędem Skarbowym w Piasecznie




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz